Szklane słoje

Notatka na marginesie

W szklanych słojach
zamykamy pory roku,
po ściankach pną się bluszcze,
gubią czerwień,
za chwilę wkopiemy miniaturowe fundamenty domów,
zakręcimy  wieczka
z otworami na powietrze,
zawiesimy rolety
dzień – noc,
podłączymy internet.
Poukładane karnym rzędem
staną do konkursu
na najpiękniejszy,
nie spełniające kryteriów
trafią na wysypisko,
ktoś zdecyduje które.
W wypolerowanej bańce
będa rodzić  sie dzieci i koty
Czy wybrałeś już swoje miejsce na półce ?

Zasypiać i budzić się

Pierwsze pęknięcia tafli,
złamanie gładkości o
kubistyczny świat
uwięziony w  zmarszczkach lodu,
na maleńkiej gałązce
zbuntowany okruch czerwieni
zatrzymuje biel,
pulsuje żywym kontrastem,
przywodzi myśl ust
ciepłych od wyznań
…. tak przeistacza się
twoja i moja obecność,
od pierwszych pęknięć
do czerwieni róży.

Budząc się obok ciebie odnajduję mnie. Twoje ciało pachnie miłością  jaka wylała się na uda. Doświadczenie  spełnienia, nieskrępowanej cielesności i przynależności do jednego oddechu, bicia przyspioszonych serc czyni mnie pełną. Czy wiesz jak potrafisz obudzić każdy zakamarek  pożądania. Wiesz …. twoje źrenice wpatrzone  w mój brzuch, ramiona, piersi mówią o tym. Staję się łakoma  tych pieszczot. I zasypiania  wtuloną w ciebie. Jesteś tak piękna tym snem obok. Jestem piękną snem z tobą.

11.11.

Notatka na marginesie

Pozwolenie na odrośnięcie  Hydrze głowy, przyzwolenie na  wszelką formę faszyzmu powinno być hańbą  dla rządzących i nas wszystkich. Jeżeli komuś wydaje się, że  można tym sterować i nie wymknie się z pod kontroli to powinien  odrobić lekcje z historii. Hańbą jest dla nas ten przemarsz. Powinniśmy się wstydzić i jest mi jako zwykłemu człowiekowi  ogromny wstyd  za to.  Idea bohaterów wojny jest bajką i pożywką  dla grup, które chcą tym zamydlić  oczy by ukryć ważne problemy. Marzy mi się skończenie Mickiewiczowskiego mesjanizmu tak wypaczonego teraz.  Nie jesteśmy narodem wybranym.  Jesteśmy  narodem  takim jak wszystkie inne.

bestie

Notatka na marginesie

obudź się obudź się obudź mnie
wystrzelona raca
przestała udawać gwiazdę
z ciemności wylewają się krokodyle
surrealizm przymierza moje kości.
pęka szyba
w oczodołach zimno mości posłanie
dzieci zabierają się do konsumpcji
moich palców

Ósme piętro.

Notatka na marginesie

Przymykam obolałe powieki, autobus usypia. Próbuję liczyć samochody, pułapka. Matryca znużona  liczbami zacina się w pierwszej dziesiątce. Nie widzę twarzy, twarzy obok. Chcę złapać ten moment gdy z kokonu wykluwa się noc. Na styku mroku niebo wycieka ultramaryną. Za szybą pędzi poprzecinana czerń.

Zabierz mnie stąd. Wydłużone cienie chwytają moje stopy. Przeprowadź mnie przez ósme piętro.

A góry śniły mnie a ja góry

góry śniły i weszły w sen mój
słońce łamało granat chmur
a może to skały były niebem
przecięły błękitną gazę opatrunku
wbiły w świadomość
ukorzeniły świerkami
kamienne tablice ścieżki
zapisywały dekalog oddechu
myśli spływały każdą kroplą wody
żłobiąc  rysunek.
Byłam jednym z nich.
pokryta narastającym mchem.
Może kiedyś wyrośnie goryczka
i kobaltem zakwitnę pod palcami.

Deszcz

Notatka na marginesie

O usta rozbija się cisza
nie … to nie brak dźwięku,
to chmury biegną polaną niebieską.
Zbierają się kropliście,
granatowieją od biegu,
zanim spadną na dachy parasoli
wyciągają do siebie dłonie,
ocierają  brzuchate  policzki.
O usta rozbija się śmiech.
Zaczyna padać.
A ja nie mam parasola.

Biała morwa.

Notatka na marginesie

Przy drodze do pracy
przykucnęła morwa biała,
skrzydlaty sierpień
objął w posiadanie wyciągnięte ramiona.
Za chwilę posieje ciszę,
ale teraz jeszcze rozpisała nuty,
które na pięciolini  gałęzi
śpiewa końcówka lata.
Pod stopami rozgniecione owoce.
Słodkie. To wiedzą pszczoły i ja.

Spektakl.

Notatka na marginesie

Metaliczny dźwięk rozcina niebo,
kruszy sen uderzając w klawisze parapetu.
Otwieram okno by poczuć wiatr,
burząc osłonę bezpieczeństwa
staję się  kroplą.
Mogłabym  latać.
Tylko stopy boją się oderwać
od klonowych klepek.